A żeby to tak...
2010-07-22
Szlag trafił, zgubiłem portfel z dowodem osobistym. No po prostu cudownie, moja głupot czasem mnie przeraża. Wszystkie formalności ślubne przez to będą znacznie trudniejsze. Do tego 30 złotych w plecy na nowy dowód. Tyle dobrego, że nie miałem w nim żadnych pieniędzy, ale szkoda mi zdjęcia Karo i obrączki którą od niej dostałem. No, ale stało się i się nie odstanie...
GPS
2010-07-21
Tak moi drodzy, w dniu dzisiejszym zamówiłem wraz z Karo dwa złote Giepsy... I co ja terz biedny pocznę jak zostanę zaoobrączkowany?? Bida z nędzą, czy też w drugą stronę? Mam nadzieję, że w tą drugą stronę... może i tęściów nie mam udanych, ale to przecież tylko część mojej rodziny. Fakt faktem pierścionki mamy :).
Przerąbane
2010-07-20
I nie z powodu jakiś złych zdarzeń losowych, po prostu złapałem za siekierę i porąbałem z 10 metrów drzewa wraz z sąsiadem. Po ponad rocznej przerwie od pracy fizycznej czuje każdy mięsień... Urlop kończy mi się w przyszły poniedziałek, ale strasznie nie chce wracać do stolicy. Chłopa ze wsi wypędzisz, ale wsi z chłopa nie. Dziś zaczął się 18 tydzień ciąży, brzuszek Karo robi się coraz ładniejszy. Szczęście mnie rozpiera.
Tak długo...
2010-07-18
Nie było mnie na e-blogi, że już praktycznie zapomniałem jak się pisze na klawiaturze. No ale co się odwlecze itd. Od mojej ostatniej notki wiele się wydarzyło, tak rzeczy dobrych jak i rzeczy złych. O złych pisać nie będę, bo na samą myśl o nich nerwy mi puszczają, a dobrymi podzielę się chętnie. Może zacznę od tego, że jestem na urlopie u swoich rodziców dzięki czemu moje słońce może w końcu zaznać spokoju. Po drugie widziałem niedawno po raz pierwszy nasze maleństwo. Poza tym bez specjalnych rewelacji. Życie płynie, a ja ciągle taki sam wariat.
Już za parę dni...
2010-05-01
Jeszcze dzień, jeszcze dwa i znowu będę was nękał swoimi wypocinami, a póki co skrót wydarzeń. Po pierwsze musiałem znaleźć dość szybko nowe mieszkanie, ponieważ właścićel poprzedniego wymówił nam umowę. No cóż... jego problem. Poza tym wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że będę szczęśliwym ojcem. Jak narazie twierdzą tak testy ciążowe, które Karo robiła w zeszłym tygodniu.
Początkowo by to dla mnie dość duży szok, ale teraz cieszę się jak głupi do sera. Nie wiem czy będę dobrym ojcem, ale napewno nie popełnie takich głupich błędów jak mój staruszek.
Długi weekend spędzam w domu rodzinnym Karo, razem z nią i jej bratem. Fakt mieliśmy jechać do mojej rodziny, ale tak jakoś wyszło, że nie mogliśmy. Poza tym powoli zaczynamy załatwiać formalności ślubne, najgorsze że moje Słońce chce wziąść koniecznie kościelny... Trochę to sprzeczne z moimi przekonaniami, ale dla niej wszystko. W sumie chodzi tylko o jeden papier i hopke dla znajomych i rodziny.
Niedługo przeprowadzimy się do nowego lokum i będę miał w końcu stały dostęp do sieci, a wtedy postaram się nadrobić zaległości.
Zagubiony
2010-04-15
No... może nie zagubiony, po prostu ciągle nie mam sprawnego modemu. Dziś mogę napisać notkę tylko dla tego, że jestem u znajomych... Wszystko spowodowane tym, że w jednym z punktów pewnej sieci komórkowej lecą sobie w kulki. Zresztą szkoda na to tracić miejsca w notce, mam nadzieję, że do końca kwietnia uda mi się to wszystko załatwić bo robią sobie kpiny z praw konsumenta. Jak tylko będę mógł napiszę coś więcej. Pozdrawiam was wszystkich gorąco. I nie martwcie się, Wilk wróci... Zawsze wraca.
Wielkanoc
2010-04-03
Mam chwilkę w sieci, więc postanowiłem ją wykorzystać dla was. Święta spędzam u rodziny Karo, trochę się denerwuje. Chciałbym wypaść jak najlepiej w ich oczach, jak dotąd udało mi się chyba zjednać jej mamę. Zawsze to jakiś postęp, mam nadzieję że uda mi się jeszcze z jej ojcem... jest naprawdę trudnym człowiekiem. Natomiast jej brat może i jest irytujący, ale mimo to zabawny.
Ostatnio tęsknie za rodzinnymi stronami... Ciężko jest żyć z dala od najbliższych, niby mam kilku znajomych którzy zawsze gotowi są pomóc. Jednak czasem chciałbym móc poprostu z kimś pogadać... Do tego napiera na mnie jakieś dziwne zniechęcenie, znużenie wszystkim. Ehhh jestem zdołowany.
Mimo wszystko wesołych świąt Wielkiej Nocy.
Przepraszam
2010-03-25
Ale chwilowo muszę zarzucić pisanie bloga, ponieważ pies zniszczył mi modem i muszę go oddać do naprawy... Przez ten czas niestety nie będę miał za bardzo jak pisać. Mam nadzieję, że będziecie tęsknić za tymi moimi wypocinami. Bo ja za waszymi notkami z pewnością. Pozdrawiam was gorąco i do usłyszenia.
Tak tak, ten w lustrze...
2010-03-24
To niestety ja... cytat z piosenki Republiki jest nie przypadkowy, gdy po obudzeniu się spojrzałem do lusterka wyglądałem poprostu tragicznie. Na szczęście w miarę szybko udało mi się doporowadzić do znośnego stanu. Swoją drogą dość zabawna sprawa, zanim poznałem Karo mało przejmowałem się swoim wyglądem, teraz nawet gumkę do włosów mam pod kolor ubrania. Tak więc z jednej skrajności popadłem w drugą, a skoro już o wyglądzie mowa, to może podziele się swoimi przemyśleniami na temat mody.
Tak sobie ostatnio usiadłem przy jednym z moich ulubionych napoi (czyt. piwo) i zacząłem myśleć nad ewolucją mody. Zauważcie, że jeszcze kilka wieków temu to mężczyźni byli większymi stroiniśami od kobiet. A potem świat stanął na głowie i wszystko się pozmieniało. Rajstopy, makijaż i sporo innych rzeczy dziś uznawanych za typowo damskie były dawniej u mężczyzn na porządku dziennym.
A teraz kilka słów wytłumaczenia, otóż pewien mój znajomy ostatnio przyznał mi się, że jest crossdresem. Wiedział, że może mi się zwierzyć i przy okazji zrzucić ciężar który na nim ciąży. Z zainteresowania zacząłem przeglądać sieć za informacjami na temat transwestytów. I co się okazało... Że polskie społeczeństwo jest pod tym względem conajmniej tak samo nietolerancyjne jak w stosunku do homoseksualistów... No poprostu szok. Dla tego też moim hasłem na dziś jest:
Skoro było równouprawnienie kobiet i mogą chodzić w spodniach, to niech teraz będzie równouprawnienie mężczyzn i niech sobie mogą chodzić w spódnicach! Bo przecież, to nie wina tych ludzi, że natura wywineła im wredny numer i urodzili się facetami
Znowu poniedziałek
2010-03-22
I znowu trzeba wziąść się do jakiejś roboty... Tylko jakiej? Zamówień nadal brak, zresztą tak samo jak odpowiedzi na moje ogłoszenie o pracę. Poprostu koszmar z którego obudzić się nie można. Karo fakt faktem ciągle mnie pociesza, że będzie dobrze, ale mnie przekonać do tego to naprawdę trudna sztuka.
Mój fotoblog ruszył, link do niego znajdziecie obok. Zapraszam do oglądania i komentowania, mam nadzieję że spodoba się wam równie bardzo jak te moje wypociny.
Kapturku, faktycznie w niedziele wyszliśmy na spacer, ale musieliśmy z niego wrócić bo nasza suczyna wskoczyła do jeziorka i tak się telepała z zimna, że ze względu na nią trzeba było przerwać spacerowanie.
|