Wilk na spokojnie
2011-02-22
Ostatnio trochę się wokół mnie nagromadziło i nerwy mi puściły, ale już jestem spokojniejszy. Fakt zdrowie dalej mi nieco doskwiera (ah te serce), ale z tym raczej nic nie zrobię dopóki nie ustabilizuje mi się życie. Za dużo zmian w zbyt krótkim czasie każdego może wykończyć, a ja poprostu mam niski prób tolerancji dla takich rzeczy. Grunt to iść dalej przed siebie.
Oluś rośnie zdrowy, niedawno byliśmy na badaniu bioderek i wszystko dobrze. Na początku marca czeka nas szczepienie, stwierdziliśmy z Karo, że nie będziemy płacić za skojarzoną. Za naszych czasów takich nie było i było dobrze.
Załamany
2011-02-18
Jestem zmęczony, a najgorsze że nie wiem czym... Czuje się jak piąte koło u wozu, jestem po to żeby być. Żadnego porzytku. Siły do wszystkiego czerpie już tylko z uśmiechów Olka. Czuje się niepotrzebny.
Wielki Powrót
2011-02-13
Po długiej nieobecności w sieci nareszcie znowu jestem online. Przez czas mojej nieobecności działo się tak wiele rzeczy, że nie wiem od czego zacząć, a gdy nie wie się od czego zacząć, to najlepiej pisać od początku. Tylko gdzie tu początek??? Więc może co się wydarzyło dobrego...
Na początek informacja najbardziej pozytywna, nareszcie udało się nam pogodzić z rodzicami Karo (wnuczek działa cuda). Oluś rośnie zdrowo i niech mu już tak zostanie. Wszyscy dziadkowie oszaleli na jego punkcie, a co za tym idzie my również korzystamy. Przeprowadziliśmy się 4 raz w ciągu ostatnich 2 lat, ale tym razem chyba już na dobre.
URODZIŁ SIĘ!!!
2010-12-23
Wczoraj około godziny 18 urodził się mój syn. 58 cm, 3,360 kg zdrowy i co tu dużo mówić... Śliczny. Moje szczęście było bardzo dzielne, urodziła naturalnie. Tuż przed samym porodem lekarz powiadomił mnie, że najprawdopodobniej będzie cesarka, ale na szczęście obyło się bez niej. Byłem przy Karo praktycznie cały czas, dopiero gdy mały Olek postanowił wyjść i pooglądać świat zostałem wyproszony z sali. I mimo stresu którego się najadłem patrząc jak Karolina cierpi czuje ogromną satysfakcje, że właściwie przeszliśmy prze to razem.
Z początku nie chciała żebym był przy niej, ponieważ jej przyjaciółka jej to obiecała. Ale jako że się nie pojawiła, to nie mogłem jej zostawić samej. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć wszystkim przyszłym tatom, bycie przy porodzie nie jest łatwą, ale satysfakcja jaką się czuje po wszystkim jest niesamowita. Nie wiem jak nazwać te uczucie... duma? szczęście? zdenerwowanie? chyba wszystkiego po trochu. Tak więc drodzy panowie wspólny łatwy nie jest, ale jeśli chcecie być pijani ze szczęścia jest to najłatwiejszy sposób na uzyskanie tego stanu.
Karolina czuje się znakomicie, oczywiście na ile można się tak czuć po porodzie, zwłaszcza że nie chciała znieczulenia. Wigilię najpewniej spędzimy już we trójkę.

Powiesić się czy...
2010-10-14
Też nie powiesić się jakby to pewnie ujął pewien angielski pisarz. Życie mnie zmusiło do płaszczenia się przed przyszłymi teściami, których z całego serca niecierpie i to z wzajemnością... Do tego w niedzielę czeka mnie "poważna" rozmowa na rodzinnym obiedzie u nich. Aż się żyć odechciewa...
Prawie meta
2010-10-13
Już prawie meta, 24 grudnia pojawi się mały Aleksander. A jak narazie walczę ze strachem co to będzie jak się już pojawi... Na obecną chwilę według badań waży 1.20 kg i ma nogi długie jak jego ojciec :D. Wszystko wskazuje również na to, że jest zdrowy jak koń. Informacja ta bardzo mnie ucieszyła, sam mam wadę serca odziedziczoną po matce i nie chciałbym żeby musiał i on się z tym męczyć.
Z innych inności, to strasznie mi brakuje blogowania... Ale problemy finansowe nie pozwalają mi na luksus jakim internet. Jak tak dalej będzie, to będę musiał sprzedać swój apara, a to zupełnie jakbym odciął sobie rękę. Jestem wszystkim strasznie zmęczony, nie nadążam już za życiem.
A żeby to tak...
2010-07-22
Szlag trafił, zgubiłem portfel z dowodem osobistym. No po prostu cudownie, moja głupot czasem mnie przeraża. Wszystkie formalności ślubne przez to będą znacznie trudniejsze. Do tego 30 złotych w plecy na nowy dowód. Tyle dobrego, że nie miałem w nim żadnych pieniędzy, ale szkoda mi zdjęcia Karo i obrączki którą od niej dostałem. No, ale stało się i się nie odstanie...
GPS
2010-07-21
Tak moi drodzy, w dniu dzisiejszym zamówiłem wraz z Karo dwa złote Giepsy... I co ja terz biedny pocznę jak zostanę zaoobrączkowany?? Bida z nędzą, czy też w drugą stronę? Mam nadzieję, że w tą drugą stronę... może i tęściów nie mam udanych, ale to przecież tylko część mojej rodziny. Fakt faktem pierścionki mamy :).
Przerąbane
2010-07-20
I nie z powodu jakiś złych zdarzeń losowych, po prostu złapałem za siekierę i porąbałem z 10 metrów drzewa wraz z sąsiadem. Po ponad rocznej przerwie od pracy fizycznej czuje każdy mięsień... Urlop kończy mi się w przyszły poniedziałek, ale strasznie nie chce wracać do stolicy. Chłopa ze wsi wypędzisz, ale wsi z chłopa nie. Dziś zaczął się 18 tydzień ciąży, brzuszek Karo robi się coraz ładniejszy. Szczęście mnie rozpiera.
Tak długo...
2010-07-18
Nie było mnie na e-blogi, że już praktycznie zapomniałem jak się pisze na klawiaturze. No ale co się odwlecze itd. Od mojej ostatniej notki wiele się wydarzyło, tak rzeczy dobrych jak i rzeczy złych. O złych pisać nie będę, bo na samą myśl o nich nerwy mi puszczają, a dobrymi podzielę się chętnie. Może zacznę od tego, że jestem na urlopie u swoich rodziców dzięki czemu moje słońce może w końcu zaznać spokoju. Po drugie widziałem niedawno po raz pierwszy nasze maleństwo. Poza tym bez specjalnych rewelacji. Życie płynie, a ja ciągle taki sam wariat.
|