Nienawidzę poniedziałków
2010-02-08
W sumie nie wiem skąd tytuł notki... Bo tak ogólnie nic do poniedziałków nie mam, dzień jak codzień. Karolina ma dziś wolne i spędzamy czas na czytaniu książek, oglądaniu filmów i graniu w planszówki. Próbowałem ją namówić, że nauczę ją grać w karty, ale nie chce niestety. A na przykład taki 1000, to bardzo dobra gra, jak miałem te 12 lat, to spędzałem przy nim długie zimowe wieczory gdy w domu nie było prądu. I mówiąc szczerze bawiłem się zancznie lepiej niż wtedy, gdy ten prąd był w domu. Inną taką rozrywka były Scrable. Na regułach nieco zmienionych, ale równie wciągających.
Pierścionka nie udało się znaleźć, Karolina jest tym mocno zdenerwowana... Przejmuję się nim o wiele bardziej odemnie, co mnie dość mocno zdziwiło. No, ale z drugiej strony dostała go odemnie z nie byle jakiego powodu, więc chyba nie powinienem się dziwić. Tak czy siak poszukiwania trwają.
Dodaj komentarz
|
K.Cz.
2010-02-08
Heh, ten tysiąc! Kto w niego nie grał? A właściwie wiem, kto. Ci, co zawsze mają prąd i dostęp do sieci :))))
Ja wprawdzie rzadko miałam awarie prądu w domostwie, ale tysiąc to była ulubiona gra mojego dzieciństwa. My z bratem, koleżanka i kolega z sąsiedztwa... Mmmmm... to były czasy...
Ale już zasad nie pamiętam, niestety. Musze spytać brata, czy pamięta.
A potem pewien "mężczyzna mojego życia"- brydż sportowy, turnieje etc. Ale tu akurat za mało mieliśmy czasu dla siebie, by go chciał spędzać na grze :):):)
|